Większość oprogramowania filtrującego pracuje w oparciu o własne ( opracowane i dostarczone przez producenta oprogramowania ) bazy URL. Mając jednak na uwadze fakt, że po rocznym okresie funkcjonowania wiele zarejestrowanych w celu publikacji pornografii domen wygasa i nie jest odnawianych, zawartość baz URL oprogramowania filtrującego często ma dalece zdezaktualizowany charakter.
Czy oprogramowanie pracujące w ww. sposób może sobie zatem skutecznie poradzić z nowatorskimi technikami wykorzystywanymi przez sprzedawców pornografii ?
Linki do pornografii umieszczane są obecnie na niewinnych stronach - przykłady poniżej
Porno na stronach brytyjskiego rządu
Podobny przypadek spotkał strony polskiego konsulatu
Dodatkowym problemem jaki związany jest z aktualizacją baz URL'i jest dynamiczny rozwój Internetu i wzrost ilości stron zamieszczanych w sieci - te informacje prezentuje link zamieszczony na tej stronie.
Kłopotem może też być zaprzestanie wykorzystywania domeny - często trafia ona w niepowołane ręce czego przykładem jest przypadek podkarpackiej Kasy Chorych.
Krótkie adresy również mogą służyć ukrywaniu niebezpiecznych stron.
Odrębnym problemem są kłopoty z jakim borykają się portale społecznościowe. Fakt istnienia w regulaminach zapisów o zakazie publikacji treści pornograficznych nie powstrzymuje użytkowników przed umieszczaniem takowych. Poniższe linki prowadzą do stron opisujących takie przypadki:
przykład 1, przykład 2, przykład 3, przykład 4 .
Jak zatem "wyłowić" treści, które publikowane są na portalach, przez wielu uznawanych za bezpieczne ?
Ciekawy przypadek prób dotarcia do treści pornograficznych zamieszczony jest w tym doniesieniu. 11 letni uczeń jednej z amerykańskich szkół podstawowych "testował" szkolne oprogramowanie filtrujące. Choć oprogramowanie było aktualizowane codziennie, nie poradziło sobie z pomysłowością nastolatka oraz prawdopodobnie ze zmianami zachodzącymi w języku.






